CZAS NA PODJĘCIE DECYZJI

Jeśli opóźniasz się z decyzją, to oznacza że już zdecydowałeś się zostawić wszystko po staremu ...

Nie lubisz podejmować decyzji, bo wybory kosztują. Każdy z nich wiąże się z rezygnacją z czegoś. Boisz się, więc w nieskończoność odkładasz na jutro albo liczysz, że ktoś weźmie na siebie twoją odpowiedzialność. Jak przestać bać się decyzji i zacząć żyć teraz i tu? Są dwie drogi: unikać lub uciekać od podejmowania decyzji albo stanąć twarzą do niej i iść naprzeciw! To tak jak by zobaczyć nastawiony do swojej twarzy rewolwer i pójść w jego kierunku bez lęku i obaw, mając szanse na to że sprawca np nie trafi w twarz lub będzie tak zaskoczona że odłoży go:)

Podejmowanie życiowych, zawodowych, społecznych decyzji jest bardzo istotnych i najgłębszym spośród wszystkich ludzkich działań. To określa ludzką osobę, najpełniej wyraża jej wartość i godność. I właśnie dlatego, że stanowi o jej godności, jest zarazem czynem tak trudnym i bolesnym, doprowadzając nas wielokrotnie do walki ze sobą i wystawiając na niebezpieczeństwo. Dlatego też pierwszą instynktowną reakcją na sytuację wymagającą decyzji jest próba jej uniknięcia, odłożenia na później, udawanie, że się jej nie ma.

Większość decyzji podejmuje się na tym świecie przez niepodejmowanie ich (jest to już jakaś decyzja), raczej przez unikanie działania i pozostawienie rzeczy ich dotychczasowemu biegowi, niż podjęcie bezpośredniej interwencji po to, by je zmienić.

Brak decyzji jest najgorszą z decyzji.

Plan działania, zdążenie na czas, precyzja podejmowanych decyzji pomagają również wygrać grę życia. Natomiast brak wykonania ruchu w określonym czasie może doprowadzić do przegranej. We wszystkich oficjalnych mistrzostwach szachowych oprócz graczy i sędziego w każdej grze jest jeszcze czwarty element: zegar. Świadek nieubłagany i istotny, posiadający ściśle określone zadanie: ma odmierzać czas przeznaczony na każde zagranie, oraz czas, którego w całości gracze nie mogą przekroczyć. Jeśli ktoś przekroczy limit, przegrywa. Zegar jest nieprzekupny. Odmierza sekundy, idzie do przodu, ostrzega i ogłasza koniec -czas wykorzystano.

Należy uczynić ruch, zanim wskazówka zacznie się podnosić. Trzeba się zdecydować, zanim będzie za późno. Lecz gracz zaczyna powątpiewać, wyciąga rękę i cofają, wyczekuje, zamyśla się, jest sparaliżowany, napięty i nie czyni kolejnego ruchu. W tym czasie zegar biegnie do przodu, wskazówka podnosi się i czas zostaje wyczerpany. To ten moment, gdy zawodnik przegrywa.

Nie robisz dziś tego, co możesz zrobić jutro?

Takie sytuacje nie zdarzają się często w mistrzostwach szachowych, lecz są na porządku dziennym w naszym życiu. Należy dokonywać wyborów. Każdy wybór zawiera w sobie element mechanizmu zegara, ograniczony czas, chronometr, który wyznacza koniec etapu. Lecz zawodnik waha się: zatrzymuje się, chwieje, odsuwa decyzję. Wyciąga rękę, ale nie porusza żadną figurą. Pozwala, by czas uciekał. Pozwala, by życie uciekło. Zegar natomiast idzie do przodu i życie także. Ostatni odpowiedni moment dla podjęcia decyzji przybliża się, nadchodzi, mija. Zegar wyznacza czas i tracimy możliwość wyboru. Tak gra po grze i całe życie tracimy. Gra w szachy może nas nauczyć gry w życie. Zegar obok, który wymierza nasze decyzje i ogłasza karę za niepodjęcie ich na czas. Bezczynność zawsze przegrywa. Możemy utracić wygraną.
Każda decyzja posiada swoją godzinę, swój poranek, swoje miejsce pośród gwiazd, należy je odgadnąć, uszanować, być mu posłusznym. Nie można bezkarnie łamać rytmu życia.

Decyzje kosztują...

Odkładamy decyzje, ponieważ wybory nas kosztują. Z tego samego względu unikamy podejmowania decyzji, starając się, w miarę możliwości, zrzucić ten ciężar z nas i przerzucić odpowiedzialność za wybór na kogoś innego.
Znajdujemy się na spotkaniu grupy, podczas którego ma być podjęta wspólna decyzja. Został przedstawiony temat, została przekazana pełna informacja, przedstawiono wszystkie za i przeciw, na zakończenie ten, kto przewodniczy posiedzeniu, zwraca się z bezpośrednim zapytaniem do grupy: cóż powinniśmy uczynić? W tym momencie zapada cisza. Twarze stają się napięte, wzrok utkwiony w podłodze, grupa wydaje się trwać w bezruchu, bez oddechu, jakby w zbiorowej agonii. Nikt nie chce przemówić jako pierwszy, nikt nie chce się określić, nikt nie chce zaryzykować otwarcie decyzji jasnej i osobistej. Później, gdy wypowie się dwóch lub trzech, będzie łatwiej na kimś się oprzeć, przyjąć jego opinię, iść w nakreślonym kierunku, istnieje także możliwość przeciwstawienia się komuś, czy też zaproponowania jakiejś alternatywy. Jest nam łatwiej pracować we dwoje, z czymś lub z kimś, na kim można się oprzeć, w grupie lub w towarzystwie innych. Niełatwo podjąć decyzję osobistą i niezależną, niełatwo jest także ją wyrazić. Głębia osoby dąży do ukrywania się w anonimowości grupy. Podjęcie decyzji wymaga kosztów, ponieważ kosztuje nas samookreślenie siebie.
Ten kto się boi, nie wybiera dobrze!
Strach przez zaangażowaniem, strach przed określeniem się, przed pomyłką, przed pokazaniem twarzy, strach przed działaniem, przed wyborem, przed byciem sobą. Strach czyni ślepymi kanały rozeznawania, unieruchamia mechanizm podejmowania decyzji. Ten, kto się boi, nie podejmuje dobrych decyzji, nie może dobrze wybierać. Pod wpływem strachu spojrzenie, rytm serca, równowaga przestają być tym, czym powinny być, przestają działać tak, jak powinny działać.

Podejmując osobistą decyzję, zobowiązujemy się względem siebie, bierzemy bezpośrednią i całkowitą odpowiedzialność, tak więc to wszystko, co jest w nas świadome, nieświadome i podświadome zostaje zaangażowane bezwarunkowo w realizację decyzji, ma udowodnić jej słuszność. Jeśli jakiś młodzieniec żeni się z dziewczyną, którą sam wybrał, będzie robił wszystko, co możliwe i niemożliwe, aby udowodnić całemu światu i sobie samemu, że jego decyzja była prawidłowa, że dziewczyna była wspaniała, a w konsekwencji małżeństwo funkcjonuje bardzo dobrze i obydwoje są szczęśliwi. Napotka trudności w życiu małżeńskim i rodzinnym, jakie muszą się zdarzyć w każdym związku, lecz będzie posiadał motywację i pragnienie, by wszystko dobrze się udało, i to go będzie zmuszać do pracy i wysiłku, aby znaleźć rozwiązanie tych trudności. Jeśli przegra, to nie będzie mógł innych oskarżać bardziej niż siebie samego. Aby uniknąć poczucia winy, będzie się starał nie przegrać.

Kiedy sama podejmuję decyzję, to instynktownie staram się pokazać, że wybrałam dobrze, i zobowiązuję się do ukazania rezultatów wyboru. Podejmując osobistą odpowiedzialność przez konkretną decyzję, mobilizuję wszystkie moje możliwości, aby wyjść naprzeciw wyzwaniu. To jest ogromna korzyść, jaką daje naszemu życiu podejmowanie decyzji: czyli wykorzystywanie w sposób maksymalny naszych umiejętności, docenienie tego wszystkiego, co mamy w sobie, ożywienie całej naszej osobowości, która jest stworzona po to, aby poznawać, pragnąć i decydować.

Jeśli unikam decyzji i uciekam od odpowiedzialności, skazuję się na życie w jakimś kącie, na pozostawanie skurczonym i zwiędniętym. Aby rozwinąć w sposób maksymalny moje możliwości, potrzebuję konfrontacji z trudnościami, dylematami, bezradnością, odpowiedzialnością. To wszystko pozwala mi ożywić się, pokazać siłę, spotkać się z samym sobą. Nie pragnę usprawiedliwień dla moich pomyłek, ani nie uciekam pod wpływem przegranych., i to jest najlepszy sposób, aby ograniczyć do minimum pomyłki i porażki. Chcę podejmować decyzje i żyć swoim życiem.
Lepiej czy też gorzej, lecz jest to jedyne życie, które mi dano.